Masz pytania? Skontaktuj się

+48 692 698 386 pawel@eurosport-fitness.pl

10 rzeczy, które właściciele siłowni odkrywają dopiero po otwarciu klubu

Otworzyłeś pierwszą w życiu siłownię i masz nadzieję, że najgorsze za Tobą? Znalazłeś lokal, naużerałeś się z budowlańcami, zebrałeś kasę...

prowadzenie-silowni

Otworzyłeś pierwszą w życiu siłownię i masz nadzieję, że najgorsze za Tobą? Znalazłeś lokal, naużerałeś się z budowlańcami, zebrałeś kasę na sprzęt, zatrudniłeś ludzi, zorganizowałeś fetę z okazji otwarcia i dałeś sobie z tym wszystkim radę, więc co jeszcze trudnego może Cię spotkać? Problem w tym, że prawdziwe wyzwania dopiero się zaczynają. Kiedy posprzątasz baloniki i resztki przeciętej na otwarciu wstęgi, zacznie się szara codzienność. I właśnie wtedy wielu właścicieli odkrywa rzeczy, o których wcześniej nikt im nie mówił.

1. Sprzęt to tylko część kosztów

Większość osób planujących otwarcie siłowni skupia się na lokalu i sprzęcie. Mamy tego dowód w codziennych rozmowach z klientami. I nic w tym dziwnego — w końcu bez sprzętu ani rusz.

Tylko że maszyny, kardio i akcesoria to dopiero początek listy wydatków. Do tego dochodzą:

  • podłogi
  • lustra
  • wentylacja i klimatyzacja
  • szatnie
  • nagłośnienie
  • transport, montaż i serwis sprzętu
  • design i oznakowanie klubu
  • marketing (w tym promocja otwarcia)
  • monitoring
  • system kontroli dostępu.

I nagle okazuje się, że rzeczy „niewidoczne” dla klientów potrafią pochłonąć ogromną część budżetu.

Wielu właścicieli mówi później jedno: „Zakup sprzętu był w tym wszystkim najprostszy…”

2. Wielkie otwarcie to nie wszystko

Udało się wszystko dopiąć (zwłaszcza budżet), siłownia ruszyła, pojawili się pierwsi klienci. Potrenowali miesiąc, dwa i… powoli zaczęli odpadać. To normalna sytuacja, bo – jak mówią starzy wyjadacze – największym wyzwaniem nie jest zapisanie klienta, a utrzymanie go na kolejne miesiące.

W branży fitness bardzo wyraźnie widać sezonowość. Najwięcej klientów jest w styczniu (postanowienia noworoczne!), przed wakacjami (bo na plaży trzeba jakoś wyglądać) i we wrześniu/październiku. Ten jesienny boom to teraz najmocniejszy trend, przebijający nawet styczniowy. Ludzie po aktywnym lecie mają ochotę dalej się ruszać, więc z pleneru trafiają pod dachy siłowni i klubów. Niestety, działa to podobnie jak trend noworoczny – spora część klientów znika po kilku tygodniach.

Jak temu zaradzić? Pozyskiwanie klientów to raczej maraton, nie sprint. Trzeba powalczyć m.in. o dobrą atmosferę, jeszcze lepszą obsługę i tworzenie społeczności.

Więcej o tym, jak utrzymać klientów siłowni, przeczytasz tutaj.

3. Godziny szczytu potrafią zepsuć nawet dobrą siłownię

Brzmi jak żart? Niekoniecznie. Fora pełne są żali i skarg klientów siłowni na tłok, kolejki do maszyn, zajęte szafki itd. To, co dla Ciebie jest sukcesem (czyli siłownia pełna ludzi), dla nich jest problemem i jednym z powodów, dla których uciekają do (mniej zatłoczonej) konkurencji.

Co ciekawe — wcale nie musi chodzić wyłącznie o wielkość klubu. Duże znaczenie ma też:

  • rozstawienie sprzętu
  • szerokość przejść
  • rozmieszczenie stref
  • liczba najpopularniejszych maszyn
  • organizacja ruchu klientów.

Czasem wystarczy więc jedna dodatkowa ławka, przesunięcie kilku maszyn albo wprowadzenie tańszych karnetów w „martwych” godzinach.

4. Tania lokalizacja może kosztować więcej

Udało Ci się znaleźć lokal z niskim czynszem? Super, ale czy na pewno na tym zyskasz?

Jeżeli:

  • przy Twojej siłowni nie ma parkingu albo miejsc jest mało,
  • trudno do niej dojechać komunikacją miejską,
  • nie widać jej z ulicy
  • widać, ale jest to ulica stale zakorkowana
  • wejście jest schowane gdzieś z tyłu

możesz mieć problem. Ludzie coraz częściej stawiają na wygodę, a super sprzęt czy niska cena karnetu jest mniej ważna. Jeżeli parking będzie wiecznie pełny, a dojazd autobusem trudny, część klientów zacznie szukać klubu bliżej domu lub pracy.

5. Klienci bardziej zapamiętują atmosferę niż sprzęt

To jedna z najbardziej niedocenianych rzeczy w branży fitness.

Oczywiście, dobry sprzęt ma znaczenie. Ale w praktyce wielu klientów zwraca dziś uwagę na klimat miejsca, czystość, zapach, temperaturę, muzykę, światło i obsługę. Jednym słowem – komfort. Klasyczne „pakernie” ciągle jeszcze mają swoich fanów, ale coraz więcej osób szuka miejsca, w którym dobrze się czują i do którego po prostu chce się wracać.

6. Dużo sprzętu ≠ lepsza siłownia

To bardzo częsty błąd, szczególnie w nowych klubach.

Właściciel chce dać klientom „jak najwięcej”, więc próbuje maksymalnie wypełnić przestrzeń sprzętem.

Efekt? Ciasne przejścia, brak miejsca na trening funkcjonalny, ludzie wpadają na siebie i panuje ogólne wrażenie chaosu.

Klienci lubią mieć miejsce do rozgrzewki czy rozciągania, do ćwiczeń z masą własnego ciała czy pracy z trenerem. Pomyśl o tym, zanim kupisz kolejną maszynę.

7. Social media nie działają tak łatwo, jak się wydaje

Wiele osób przed otwarciem klubu zakłada: „Będziemy wrzucać rolki i klienci sami przyjdą”. Rzeczywistość wygląda trochę inaczej.

Dzisiaj praktycznie każda siłownia publikuje relacje czy zdjęcia z treningów. Trudno się wyróżnić, skoro zajęcia w każdym klubie są bardzo podobne. Jakie materiały zadziałają najlepiej? Algorytmy lubią ludzi, więc fajnie jest pokazać w filmikach trenerów, ale też klientów (oczywiście za ich zgodą), metamorfozy, atmosferę klubu. Dobrze przyjmowane są też treści edukacyjne.

I co ważne — social media rzadko dają efekty po tygodniu. Na duże zasięgi trzeba poczekać.

8. Zarządzanie ludźmi bywa większym wyzwaniem niż sprzęt

Sprzęt można naprawić albo wymienić. Z ludźmi sprawa jest bardziej skomplikowana.

Wielu właścicieli dopiero po czasie odkrywa, jak duży wpływ na klub ma recepcja czy instruktorzy. Jeżeli atmosfera w zespole jest kiepska, pojawiają się konflikty, a Tobie trudno dogadać się z pracownikami, szybko przeniesie się to na klientów. Rotacja trenerów, kiepska jakość obsługi i ogólny chaos organizacyjny mogą spowodować, że poszukają innego klubu.

9. Brak zasad odstrasza

Każdy właściciel chce, żeby w jego siłowni była fajna atmosfera i porządek. Jeżeli jednak nie ustali jasnych zasad, zaczynają się problemy. Ciężary walają się po podłodze, bo nikt nie odkłada ich na miejsce. Jeden klient zajmuje kilka maszyn, więc tworzą się zatory. Ktoś nagrywa siebie, ale przy okazji także innych klientów. Zaczynają się konflikty, atmosfera gęstnieje.

Jasne zasady wcale nie odstraszają. Wręcz przeciwnie – dają poczucie porządku i komfortu. Większość klientów naprawdę docenia dobrze zorganizowane siłownie.

10. Siłownia to bardziej biznes niż hobby

To chyba największe zaskoczenie dla wielu osób wchodzących do branży. Na początku wydaje im się, że codzienność właściciela siłowni to trening o dowolnej porze i spotkania z fajnymi ludźmi zakręconymi na punkcie sportu. A później okazuje się, że większość dnia zajmują faktury, telefony, awarie, grafiki, płatności i rozwiązywanie konfliktów.

Trzeba to powiedzieć jasno: dobrze działająca siłownia to przede wszystkim sprawnie działający biznes. A jeśli przy tym jej prowadzenie sprawia Ci frajdę, to wygrałeś!

czytaj też: Przepis na sukces? Nie ma takiego!

Udostępnij na:
Czego szukasz?
Twój koszyk 0

Brak produktów w koszyku.

Kupujesz jako firma?

Skorzystaj z opcji indywidualnej wyceny dla klientów biznesowych.

Twoja wycena 0

Brak produktów do wyceny.