Urazy na siłowni zdarzają się nawet wtedy, gdy ktoś trenuje ostrożnie i zna swoje możliwości. Właściciele klubów fitness często zastanawiają się, w jakich sytuacjach mogą ponosić odpowiedzialność za wypadki, a kiedy to klient odpowiada za swoje działania.
W Polsce obowiązują konkretne zasady wynikające z Kodeksu cywilnego, a ich znajomość pomaga ograniczyć ryzyko sporów i roszczeń. Jakie to zasady? Sprawdź.
Spis treści
Uraz urazowi nierówny, czyli kto odpowiada za wypadki w siłowni
Na początek trzeba podkreślić ważną kwestię: nie za wszystkie urazy, które może odnieść klient w siłowni odpowiada jej właściciel. I odwrotnie: nie wszystkie wynikają z winy ćwiczącego. Jeżeli bowiem ktoś porwie się na zbyt duży ciężar i w efekcie dozna np. urazu kręgosłupa, winą nie można obarczyć właściciela siłowni czy trenera. Jeśli jednak kontuzja wynikła nie z samego ciężaru, ale np. poślizgnięcia się z ciężką sztangą na mokrej podłodze, klient może dochodzić swoich roszczeń. Chyba że w miejscu wypadku stała tabliczka ostrzegająca o tym, że jest ślisko – w takim przypadku siłownia nie jest winna.

Urazy na siłowni – co mówi polskie prawo?
Kwestie związane z odpowiedzialnością za urazy reguluje art. 415 Kodeksu cywilnego, który mówi: „Kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia”. Jeśli czytasz regularnie nasz blog, może pamiętasz ten przepis – to dokładnie ten sam paragraf, o którym wspominaliśmy w tekście „Uszkodzenia sprzętu na siłowni – kto za to odpowiada?” I podobnie jak w przypadku uszkodzeń sprzętu nie ma znaczenia, czy ktoś działał umyślnie, czy nie: jeśli podłoga była mokra, nie ostrzegłeś o tym klientów i doszło do kontuzji, jako właściciel siłowni możesz mieć kłopoty.
Pamiętaj, że obowiązek udowodnienia winy siłowni za powstały uraz spoczywa na osobie poszkodowanej. Jeśli ma dowody (np. zeznania świadków, zapis z monitoringu), może wystąpić o zwrot kosztów leczenia, rehabilitacji, wyrównanie utraconych zarobków, a także zadośćuczynienie za doznane cierpienia.
Kontuzja na siłowni – co robić?
Po pierwsze – pomóc, niezależnie od tego, kto jest winien. Jeśli trzeba, wezwij pogotowie. Poproś klienta, by zbierał wszelką dokumentację medyczną – przyda się w procesie odszkodowawczym. Spiszcie z klientem oświadczenie, w którym będzie dokładnie opisane co się stało. Jeżeli jesteś pewien, że wypadek nie nastąpił z Twojej winy, nie bierz wszystkiego na siebie dla „świętego spokoju” czy zachowania dobrej opinii siłowni. Pamiętaj, że może się to odbić na Twojej przyszłej polisie.

Polisa OC – Twój święty spokój
Prawo nie nakazuje Ci wykupienia polisy OC, ale… warto to zrobić. W razie wypadku, do którego doszło z Twojej winy, to ubezpieczyciel pokryje ewentualne roszczenia poszkodowanego. Polisa OC siłowni obejmuje nie tylko Ciebie, ale też pracowników zatrudnionych na podstawie umowy o pracę. Możesz też ująć w niej zatrudnionych na umowę-zlecenie, ale ta polisa będzie „działać” tylko w Twoim klubie, a nie wszędzie, gdzie pracują. Jeżeli w Twoim klubie są trenerzy prowadzący własną działalność gospodarczą, nie możesz objąć ich swoją polisą OC – powinni mieć własne.
Jak przygotować siłownię, żeby ograniczyć ryzyko roszczeń
Najważniejsze są regularne kontrole i rzetelny serwis sprzętu. Warto prowadzić dokumentację przeglądów i napraw, bo w razie sporu to podstawowy dowód na to, że zadbałeś o bezpieczeństwo.
Pomaga też jasna komunikacja. Wyraźne oznaczenia stref potencjalnie niebezpiecznych, instrukcje korzystania z maszyn i tablice ostrzegawcze naprawdę mogą zrobić różnicę.
Dobra praktyka to także schemat postępowania w razie wypadku. Spisanie zdarzenia, zdjęcia miejsca, informacja o stanie sprzętu i oświadczenia świadków często pozwalają zamknąć sprawę jeszcze zanim przerodzi się w roszczenie.
Ostatnią, ale bardzo ważną rzeczą jest regulamin. To coś więcej niż formalność – to dokument, który wyraźnie określa prawa i obowiązki obu stron. Powinny znaleźć się w nim zapisy dotyczące zasad korzystania ze sprzętu, zachowania ostrożności czy stosowania się do poleceń personelu. A czego nie może w nim być? Zapisów typu „trenujący w klubie robią to na własne ryzyko, a klub nie ponosi odpowiedzialności za powstałe urazy”. Sądy już dawno uznały takie klauzule za niedozwolone.
Pamiętaj, że regulamin musi być łatwo dostępny i klient musi mieć realną możliwość zapoznania się z nim. W praktyce oznacza to widoczne tablice, kopię na stronie internetowej, potwierdzenie akceptacji podczas zakupu karnetu itp.
Bezpieczeństwo w siłowni nie zależy tylko od tego, jak ćwiczą klienci. Kontuzje i wypadki na pewno będą się zdarzać. Ważne jednak, żeby minimalizować ryzyko ich wystąpienia, a potem maksymalnie łagodzić ewentualne skutki.
FAQ
Czy właściciel siłowni zawsze odpowiada za kontuzje klientów?
Nie. Właściciel odpowiada tylko wtedy, gdy uraz wynika z jego zaniedbania, na przykład uszkodzonego sprzętu, braku oznaczeń. Jeśli klient ćwiczył niezgodnie z regulaminem, odpowiedzialność może spoczywać na nim.
Jakie obowiązki ma właściciel siłowni w zakresie bezpieczeństwa?
Musi zapewnić sprawny sprzęt, regularne przeglądy, bezpieczne warunki, szkolenia personelu i czytelny regulamin.
Kiedy klient sam odpowiada za swoją kontuzję?
Gdy korzysta ze sprzętu niezgodnie z przeznaczeniem, ignoruje instrukcje lub próbuje ćwiczyć ponad swoje możliwości.
Czy klub fitness odpowiada za urazy podczas zajęć grupowych?
Tak, jeśli instruktor popełni błąd lub nie zadba o bezpieczeństwo grupy. Jeśli jednak uczestnik ćwiczy wbrew poleceniom prowadzącego, odpowiedzialność nie musi leżeć po stronie klubu.
Czy warto mieć ubezpieczenie OC dla siłowni?
Zdecydowanie tak. Polisa chroni właściciela przed roszczeniami klientów i pokrywa szkody, które mogły powstać mimo zachowania należytej staranności.